Miał być taki komiksowy styczeń. Miało być tak pięknie.
Najpierw coś napadło na moje płuca, później dzieciaki wylądowały w szpitalu i miałem nocne rekolekcje na oddziale dziecięcym w Krasnymstawie.
Wszystko, co miałem zrealizować w styczniu przeniosło się na następny miesiąc, a później nadrabianie... Tyle się tego nawarstwiło, że jedno na co na pewno nie mogę narzekać, to brak pracy.
Poza tym w ogóle nie warto narzekać!
Jakoś ten pobyt w szpitalu nauczył mnie, że jak się coś odwlecze, to nie tylko nie uciecze, ale też coś lepszego z tego wyjdzie. Od tych wszystkich komiksów i pracy, która pożera nieostrożnego artystę jak A.S.I.Z.O. Zamość, ważniejsze są dzieciaki, rodzina no i na pierwszym miejscu Bóg, co daje tyle łask w zupełnie nieoczekiwanych momentach.
Tymczasem oto co teraz szykuję do druku.
Ognik #1
Komiks rozpisałem już chyba na 16 odcinków czeka jeszcze na drugą wersję okładkową.
 |
Ognik #1. Okładka Jakub Kijuc |
Niesamowite, że kiedy pojmie się całościowo historię, którą chce się przedstawić w tak wielu zeszytach to wtedy dopiero wychodzi ciężar tego, co się tworzy. Czemu z Ognikiem idzie tak opornie? Jest to komiks o przynajmniej kilka ton cięższy od Konstruktu, a jednocześnie jest z nim istotowo złączony.
Pierwszy tom miażdży mózg.
W drugim będziesz już przyzwyczajony. Chyba.
Taka dygresja: zauważyłem, że dzieciom w ogóle "trudność" komiksu nie przeszkadza w odbiorze. Bądźcie jak dzieci!